czwartek, 23 lipca 2015

Rozdział 3 cz. 1

Wieczór dnia ceremonii przydziału, wieża Ravenclaw

 Pokój był wspaniały, nie tak bogaty jak pokoje w Malfoy Manor, ale na wysokim poziomie. utrzymany był w brązie i błękicie, czyli kolorach tego domu. Pokój był w kształcie sześciokąta. Na ścianie naprzeciwko drzwi był kominek po dwóch stronach kominka na ścianach obok były eleganckie drewniane drzwi, a nad kminkiem był portret Roweny Ravenclaw, z orłem na ramieniu.  Ravenclaw była oszałamiająco piękną dziewczyną, na tym obrazie musiała mieć około dwudziestu lat. Ravenclaw miała piękne długie czarne włosy, brązowe oczy i śniadą cerę, oraz arystokratyczne rysy twarzy.  Ubrana była w długa niebieską suknię, na którą miała założoną brązową pelerynę z niebieskimi wykończeniami, na szyi miała diamentową kolię a na głowie cudny diadem wykonany ze srebra i diamentów. Rowena się delikatnie uśmiechała ale w oczach miała lekką tęsknotę. Pokój był ogromny na ścianie po mojej prawej stronie  były olbrzymie drzwi, które prowadziły do gabinetu i pokoju naszego opiekuna domu. Obok tych drzwi była wielka tablica ogłoszeń. Na przeciwległej ścianie było olbrzymie okno, z którego widok był na błonia i jezioro. Przy kominku była kanapa trój osobowa, stolik i dwa fotele. Jedna część pokoju jest przeznaczona na mini bibliotekę, w tej części są biblioteczki, stoliki i krzesła. Reszta pokoju jest to część typowo wypoczynkowa, są w niej wygodne pufy, kanapy, fotele i małe stoliczki. Idealne miejsce na spotkanie ze znajomymi w kilka osób. I po mimo tylu rzeczy w pokoju i tak jest jeszcze sporo miejsca. Atmosfera w pokoju była ciepła. Gdy weszłam do wieży wszystkie rozmowy na chwilę ucichły i wszyscy się na mnie patrzyli. Po chwili każdy oprócz Ivy i jej paczki wrócił do tego co robił. Mam nadzieję, że Ivy nie powie tych informacji o moich rodzicach nikomu. Podeszłam do najbliżej stojącej dziewczyny i zapytałam się jej czy zaprowadzi mnie do mojego dormitorium. Meredith bo tak się nazywa zaprowadziła mnie do niego, a po drodze  opowiedziała mi parę ciekawostek o wieży. Meredith powiedziała, że jest osiem pięter a na każdym z nich inna klasa ma pokoje, na ósmym piętrze pokoje mają prefekci. Od pierwszej klasy do czwartej pokoje są dwu osobowe, a od piątej pokoje są jednoosobowe. Podobno w przeciwieństwie do innych domów u nas ani dziewczyny, ani chłopcy nie mogą wchodzić do dormitorium, które jest płci przeciwnej, a do dormitorium innego niż własne tylko wtedy, gdy właściciele pozwolą wejść. Po za tym pokoje nie pozwalały wchodzić osobom, które miały złe zamiary do któregokolwiek lokatora. Dla Roweny Ravenclowe prywatność była bardzo ważna. Dormitoria dziewczyn były po prawej stronie kominka, a chłopców po lewej. Za drzwiami obok kominka jest klatka schodowa, schody są zrobione z kamienia a poręcze zdobione były drewnem, na ścianach piękne arrasy przeplatały się z oknami i pięknymi widokami. Gdy wchodzisz  po schodach pierwsze piętro, jest to piętro pierwszych klas, jest to piętro z długim korytarzem i pięcioma pokojami dwuosobowymi. W pokoju ze mną jest niejaka Luna Lovegood. Podziękowałam Meredith za zaprowadzenie do pokoju, i weszłam do środka. Pokój był duży, ale nie za duży. Były w nim dwa łóżka,  łóżka były ogromne z kolumnami na których były niebieskie zasłony. Pod łóżkami stały nasze kufry, a obok łóżek stały dwie brązowe szafki nocne. W rogu pokoju była mini biblioteka z dwoma regałami i stolikiem. Nasa mini biblioteka, tak samo jak biblioteczki w innych pokojach i pokoju wspólnym była połączona z biblioteką szkolną. Na pergaminie pisałeś co potrzebujesz,i dotykałeś różdżką mówiąc benthyg a jak było aktualnie dostępne przysyłano Ci to z biblioteki i odhaczano w karcie bibliotecznej. Gdy chciałeś oddać książkę dotykałeś ją mówiąc dare. W pokoju oprócz wejściowych były jescze dwie pary drzwi. Jedne prowadziły do łazienki,a drugie do garderoby Pokój był cały beżowy z niebieskimi elementami i meblami wykonanymi z hebanu. W łazience były dwie wanny, dwa zlewy i dwie toalety oraz dwa olbrzymie lustra i dwa mniejsze. Wszystko było oddzielone szmaragdową zasłonką. Kafelki były zielone, a wyposażenie całe białe z srebrnymi wykończeniami. Garderoba był to duży pokój cały rubinowy z dwoma półkami na całe ściany i z wielkim lustrem, oraz z dwiema przebieralniami. W środku już była moja współlokatorka. Luna jest ładną, słodką dziewczyną o długich blond włosach, niebieskich oczach i rozmarzonym spojrzeniu. Ubrana była w szatę szkolną, z dziwaczną biżuterią. W uszach miała kolczyki w kształcie rzodkiewek.
 - Hej jestem A... - zaczęłam
- Wiem, nazywasz się Alice Riddle jest strasznie dużo nargli wokół ciebie. Ja jak zapewne już wiesz nazywam się Luna Lovegood - powiedziała rozmarzonym głosem.
- Co to są nargle? - zapytałam się - Nie widzę ich.
-  Nie każdy widzi nargle, one powodują, że ludzie są smutni. Masz to powinno je odpędzić - powiedziała Luna dając mi do ręki spinkę w kształcie kruka, z niebieskim okiem.
- Dzięki. Skąd wiesz o tych narglach? Wydają się być ciekawym tematem. - zapytałam się Luny.
-  Ja i  mój tata interesujemy się niespotykanymi zwierzętami. I jeździmy po świecie w poszukiwaniu ich i badaniu. O jest ich teraz mniej. Ale nadal powyżej normy. No cóż idę się naszykować do spania, jutro będzie długi dzień.
- Z Tego co mówisz, masz z Twoim tatą dużo wspólnego i spędzacie razem czas świetnie się bawiąc. Szkoda, że mój nie jest taki super. - powiedziałam wzdychając. - Dobranoc Luna
- Dobranoc
  ------------------------------------------------------------------------------------------------
benthyg (łac. porzyczyć)
dare (łac. oddawać)
--------------------------------------------------------------------------------------------------
Zamieszczam pierwszą część rozdziału miałam wstawić cały później ale nie jest jeszcze skończony a wyjeżdżam na obóz gdzie nie będę miała komputera a wrócę dopiero 16 sierpnia i stwierdziłam, że muszę wstawić rozdział przed wyjazdem
                                                                                                                           Alice Malfoy



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz